jubileusz Wiejskich Inspiracji

Jubileusz – Pierwszy rok za nami

MAMY już 1 ROK 🎂 Kto by przypuszczał… Taki jubileusz. Dokładnie dzisiaj, 22.07.2019, Wiejskie Inspiracje skończyły swój pierwszy roczek. I chyba można powiedzieć, że to był rok największych życiowych przemian, lub przynajmniej jednych z największych.

Zaprenumeruj koniecznie ten blog – nie przegapisz kolejnych wpisów ( ➡ po prawej ➡ ).

Każdy, kto śledził nasze przygody od początku, wie, że zaczynaliśmy z niczym. Projekt o życiu na wsi, gdy nawet małej działeczki na wsi nie mieliśmy. Uśmiechy pod nosem na samo hasło „wiejski blog”. Nawet Agata była na początku nieco sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Ale, jak to mówią, kto nie wsiada, ten nie jedzie, a kto nie idzie na bal, nie pije szampana…

Początki

Miałem już spore doświadczenie w blogowaniu, choć może nie takie jak wieloletni blogerzy z top listy. Jednak wiedziałem, że najlepiej tworzyć coś w oparciu o swoją pasję. A skoro marzyliśmy o wyniesieniu się z miejskiego molocha, o opuszczeniu mieszkania, przy ulicy, którą co godzina jeździły karetki na sygnale, dwa razy dziennie kolejka wąskotorowa, a korki sięgały zenitu przez większość dnia, to logicznym było, że… Tak, pomysł o założeniu bloga o przeprowadzce na wieś był naprawdę sensowny, a przynajmniej wtedy tylko mi się tak wydawało.

A jak już człowiek powie A, to warto powiedzieć również Ą 😉 Bo do B to jeszcze długa droga. Pierwszy powstał fanpage na FB, w ślad za nim kanał na YT, profil na Instagramie i Twitterze i w końcu blog. Brzmi to, jakby blog powstał po kilku miesiącach, ale w rzeczywistości wszystko powstało w tydzień. I zaczęło się relacjonowanie… Aż do momentu, gdy mamy jubileusz 1 roku!

Relacjonowanie… Tylko co?

No właśnie, co relacjonować skoro nic nie mamy? Powstawały materiały z wizyt na wsi, z grzybobrania, z jarmarku piaseczyńskiego, z życia kur na wolnym wybiegu, nadsyłaliście swoje historie, angażowaliśmy się (i nadal to robimy) w obronę praw zwierząt, ale co najważniejsze – zacząłem nagrywać filmy z poszukiwania domu. Wsiadałem w auto i zjeżdżałem po kilkadziesiąt kilometrów dziennie w poszukiwaniu „czegoś do kupienia”. W większości bezskutecznie – postawiliśmy sobie z Agatą bardzo wysoko poprzeczkę z wymaganiami. Nie słuchaliśmy podpowiedzi rodziny, że może na początek coś mniejszego, że wśród ludzi, nawet w środku wsi, że dom to powinien być od razu gotowy do zamieszkania, że po co nam remonty, że nie damy rady, że się na tym nie znamy…

Szukaliśmy tak naprawdę ponad 5 miesięcy. Czasem potrafiliśmy przez 3 dni pod rząd nie wstawać od komputera chyba, że jechaliśmy oglądać jakąś nieruchomość. W tym czasie przeglądaliśmy wszystkie portale z nieruchomościami. Opracowaliśmy nawet własny system szukania, by przyspieszyć, by nie oglądać po raz piąty tego samego. Po 3 miesiącach zaczęło być nerwowo, no bo ile można szukać. Ja rozumiem, że są tacy, co i trzy lata szukają. Ale to zdecydowanie nie my. Mieszkanie w bloku nas wykańczało (zobacz tutaj), w końcu ile można słuchać darcia dzieciaków za wszystkimi ścianami.

Wtedy nastąpiła właśnie zmiana w myśleniu. Nie chcieliśmy za nic zrezygnować z naszych wymagań, ani nawet ich obniżyć. Zaczęliśmy więc kombinować w inną stronę – może nieco dalej, może sama działka z domkiem choćby letniskowym i budowa właściwego domu, a może coś bliżej do zupełnego remontu lub przebudowy. I tak poszukiwania „czegoś innego” poszerzały nam obszar i możliwości. Wciąż jednak, gdy była chwila wolnego, jeździłem lub razem z Agatą jeździliśmy po okolicach bliższych lub dalszych, w poszukiwaniu czegoś, czego w internetach nie ma. Wbrew pozorom – takich nieruchomości jest naprawdę dużo.

Znaleźliśmy nieruchomość nie wiedząc o tym

Zaskoczeniem można uznać fakt, że już 30 sierpnia 2018, czyli 5 tygodni po odpaleniu bloga, trafiliśmy na siedlisko, które w końcu kupiliśmy ostatecznie w lutym 2019. Nie znaleźliśmy tego domu w sieci, lecz właśnie jeżdżąc po okolicach (zobacz tutaj). Wtedy jednak uznaliśmy, że pobliska szosa daje trochę za dużo hałasu – to chyba był podstawowy powód.

Na jesieni 2018, gdy wciąż ciężko było znaleźć cokolwiek sensownego, postanowiliśmy zgłębić temat i jeszcze ze dwa razy oglądaliśmy dokładniej tę nieruchomość. Finalnie z ówczesnymi właścicielami. Stan domu i budynków nie był wtedy również dla nas zachęcający. Ale przecież dopuszczaliśmy wersję kupna czegoś tańszego i remont. Tylko, że to nie było tańsze. Jak na aktualny stan tej nieruchomości, to było nawet bardzo drogo. I co robić?

Rozbić bank, czy grać va banque?

Możliwości były ograniczone w przeciwieństwie do zapału i chęci. Po wielu naradach i trochę wbrew opinii rodziny, stwierdziliśmy, że wóz albo przewóz. Zagraliśmy va banque. Mieliśmy określoną sumę do dyspozycji i żadnych szans na więcej, więc albo to kupimy za naszą kwotę, albo wcale. Trzeba było umiejętnie to wytłumaczyć właścicielom, a że w takich rozmowach jestem doświadczony, także było mi łatwiej wytłumaczyć sytuację. Ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu zgodzili się na nasze warunki. My wprawdzie nie mieliśmy innego wyboru, ale oni mogli w końcu nie sprzedać za taką sumę. Być może i oni mieli potrzebę, kto to wie? Wprawdzie pojawił się moment zawahania, jednak tylko jednodniowy (tylko, a my byliśmy przerażeni – głównie tym, że znów poszukiwania rozpoczną się od początku). Po tej chwili niepewności rozmowy wróciły do skutku, finalnie udanego.

Co było dalej?

Właściwie dalej znacie już historię, gdyż przedstawiamy ją na bieżąco – od pierwszego dnia, aż do dzisiaj, kiedy mamy nasz jubileusz. Wprawdzie są pewne zaległości tutaj na blogu, ale postaramy się nadrobić je w najbliższym czasie tak, by wszystko było na bieżąco. To, co dzieje się na żywo znajdziecie najczęściej na naszym FB, z lekkim opóźnieniem działa nasz kanał YT i tak też będzie pewnie z blogiem, gdy już uzupełnimy treści.

Kto jest tu nowy, to warto poczytać bloga od najstarszych wpisów, filmy również są tutaj dodawane. Jeśli lubisz tylko oglądać, obejrzyj nasze video po kolei od najstarszego: YouTube.com/WiejskieInspiracjePL/videos – w ten sposób poznasz całą historię, która pokazywana jest po kolei, dzień za dniem.

A co było dalej po uzgodnieniu ceny domu? Papierologia… Coś za czym ja nie przepadam wcale, Agata jakoś znosi. Dokumenty, plany, mapy z urzędów, starostw, pozwolenia z KOWRu, ODRu, leśnictwa – ileż tego było… Gdyby nie pomoc polecanej przez nas Agentki Nieruchomości – zakopalibyśmy się w tym papierologicznym mętliku. Choć wszystko jak się okazuje da się przejść i warto przejść, by potem cieszyć się własnym siedliskiem, domem na wsi, ogrodem, a nawet fajnymi sąsiadami (oby i Wam się udało).

Szczególny film na jubileusz

By pokazać Wam, jak wiele już za nami, jak ciekawe były to przygody, przygotowaliśmy na ten jubileusz specjalny film, na który teraz Was serdecznie zapraszamy. Mamy przy tym nadzieję, że zasubskrybujecie nasz kanał (z dzwoneczkiem) i będziecie śledzić, co przyniesie drugi rok Wiejskich Inspiracji. A plany są naprawdę wielkie, odważne i nieraz jeszcze zaskakujące.

Mamy nadzieję, że ten i inne filmy podobały się Wam i dostarczyły dużo wrażeń i śmiechu z naszych wiejskich zmagań. Jak zawsze liczymy na Wasze komentarze, polubienia i udostępnienia.

Dajcie też znać w komentarzach poniżej, jak to było u Was na samym początku, jak znaleźliście się na wsi. Dzięki.


Na wszyst­kie Wasze komentarze, opinie czy pyta­nia odpo­wiemy z pewnością i z przyjemnością. Pamię­tajcie tylko, by w cza­sie doda­wa­nia komen­tarza zazna­czyć okienka:Powiadamiaj mnie o wpisach

– wtedy dosta­niecie powia­do­mie­nie, że ja lub inni czytelnicy odpo­wie­dzieli na Wasz komen­tarz – będziemy mogli kon­ty­nu­ować roz­mowę.

Zasubskrybujcie koniecznie kanał YT Wiejskich Inspiracji: – to tam teraz pojawia się bardzo dużo filmów – czasem nawet po 2 dziennie.

 

ZOBACZ relację z ZAKUPU NASZEGO DOMU NA WSI!!!
tutaj OPROWADZAMY PO DOMU
oraz  WIELKIE SPRZĄTANIE

 

jubileusz Wiejskich Inspiracji

 

 

Dziękuję za wspólny rok razem z Wami.

To dla nas szczególny jubileusz!

Agata & Adam

 


Zapisz się również do wiejskiego, inspirującego Newslettera:


Bądź aktywnym Czytelnikiem - dodaj komentarz