zostałem oszukany

Zostałem oszukany

O różnych perypetiach z domem, który wybrałem, pisałem Wam już wielokrotnie. Ale o tym, że zostałem oszukany, kiedyś bym nawet nie pomyślał. Najpierw ciężko było ustalić właściciela, gdy się w końcu to udało, kupno wyjątkowo rozciągało się w czasie. Trwało to trochę, ale w końcu w pierwszą sobotę października 2018 byłem umówiony na podpisanie umowy przedwstępnej.

Koniecznie zaprenumeruj bezpłatnie ten blog ( ➡ po prawej ➡ ).

Liczy­łem na ten dom…

Pierwsze rozmowy miały miejsce z matką właścicielki (która notabene była poprzednią właścicielką tego domu). Jakże było miło w czasie spotkania, gdy oglądałem dom. Wprost wzorcowo. Sama zaproponowała, że jak już tylko się zdecyduję i podpiszemy umowę przedwstępną, to dostanę klucze i będę „mógł się już rządzić”. Proforma jakaś umowa najmu i czekamy na umowę końcową. Cenę ustaliliśmy satysfakcjonującą dla obu stron i wszyscy byli happy. Zaproponowałem jeszcze usługi mojej agentki nieruchomości (bardzo polecam – Jej strona lub link do Jej profilu na portalu nieruchomości – polecam). Agentka w imieniu i z upoważnienia właścicieli pobrałaby z urzędów odpowiednie do umowy dokumenty. Matka właścicielki stwierdziła jednak, że nie będzie płacić i sama zdobędzie dokumenty.

Co było dalej?

Dalej zaczęły się pewne drobne sytuacje i incydenty, na które wtedy nie zwracałem uwagi, a które dzisiaj układają się w sensowną i logiczną całość. Na pobranie dokumentów z urzędów, matka również, podobnie jak agentka, potrzebowała upoważnienia od córki – właścicielki, ale stwierdziła, że nie będzie z tym problemu.

Minął tydzień, bez żadnego kontaktu. Stwierdziłem, że warto by się dowiedzieć, co się dzieje w temacie. Zadzwoniłem. I dostałem szklankę zimnej wody na głowę – pani powiedziała, że taka jest „zalatana i zmęczona”, że nawet nie zadzwoniła jeszcze do córki. A poza tym, to jej koleżanka jeszcze myśli o tym domu, gdyż ja podobno „nie jestem pewny”. Masz ustalone wszystkie szczegóły, cenę, masz się wprowadzić tuż po umowie przedwstępnej, ale „nie jesteś pewny”. Dobre. Kulturalnie, ale zdecydowanie dałem Pani do zrozumienia, że nie tylko jestem pewny, ale i zdecydowany. „No dobrze, dobrze…” – usłyszałem w odpowiedzi i zapewnienie, że skontaktuje się z córką. I oby tak było, gdyż w urzędach nie załatwia się spraw z dnia na dzień. Na niektóre dokumenty czeka się do 14 dni.

Minęło kolejne 5 dni. Będąc w okolicy domu, zauważyłem światła w środku. Pani matka, z synem tym razem, wynosili meble do busa. Wykorzystałem okazję i złożyłem pani odwiedziny. Okazało się, że dalej nie skontaktowała się z córką, tym razem zwalając na córkę, która podobno „wiecznie zajęta, telefonów nie odbiera, a na maile odpisuje rzadko”, a pani jest już zmęczona tym pośredniczeniem i chętnie umyłaby od tego ręce. Tym razem poczułem na głowie wiadro zimnej wody…

Powiedziałem szanownej pani, że jeśli nie radzi sobie z tym kontaktem, to poproszę numer do córki (mieszkającej de facto w Londynie). Nie dała mi numeru, pomimo, że przy pierwszym spotkaniu sama to proponowała, twierdząc, że jeszcze dzisiaj spróbuje ponownie zadzwonić.

Zmiana kontaktu

Nie odezwała się do mnie już więcej… Widać rzeczywiście umyła ręce.

Na drugi dzień dostałem tylko smsa z numerem telefonu do zięcia tym razem, czyli do męża właścicielki. To wszystko. Jakoś się widać udało do córki dodzwonić.

Zadzwoniłem do zięcia. Rozmowy zmieniły się o 180 stopni. Szybka rozmowa, same konkrety, żadnych problemów. W ciągu 12 godzin mieliśmy ustalone większość szczegółów, a agentka nieruchomości miała gotowe upoważnienie. Wszyscy zaczęli więc działać. Większość dokumentów agentka załatwiła w 3 dni!!! Można? Można! A my z mężem właścicielki dopinaliśmy ostatnie szczegóły, warunki i termin podpisania umowy w czasie jego wizyty w Polsce 6-7 października.

Ze względu na to, że w czasie planowanego najmu nieruchomości przed aktem końcowym, chciałem zrobić na własny koszt remont domu, chciałem też się bardziej zabezpieczyć. Zaproponowałem więc trzykrotny zwrot zadatku, w wypadku wycofania się ze strony sprzedającej. Nie stanowiło to problemu, zgodzili się. Zaproponowali również zabezpieczenie większe dla nich. W tym wypadku chodziło o 20, a nie 10% zadatku z mojej strony. Zgodziłem się. Kilka jeszcze ustaleń odnośnie najmu i zapięliśmy sprawę na ostatni guzik.

Na drugi dzień dostałem z Agencji wzory umów: przedwstępnej i najmu z prawem pierwokupu nieruchomości. Wysłałem do pana do Londynu. To był czwartek rano. Wieczorem dostałem odpowiedź, że mąż właścicielki wycofuje się z jakichkolwiek dalszych negocjacji, które z kolei z powrotem przejmuje matka właścicielki. ????????. Tak, ta sama, która wcześniej umyła ręce od całej sprawy. Miała ona mi wyjaśnić jakie ma zastrzeżenia co do umowy. Mocno byłem zdziwiony, ale ok. Ma uwagi, to poprawimy i po sprawie.

Rano w piątek (w sobotę planowane podpisanie umowy) zadzwoniłem do pani z pytaniem o co chodzi. Zostałem chłodno zbyty (brak czasu, pośpiech do pracy, etc). Wieczorem miała napisać mi wszystko w mailu. I dobrze, gdyż teraz mogę zacytować Wam tego maila dosłownie. Oto jego treść.

„Dobry wieczór,

jak Pan doskonale wie, proponowane przez Pana warunki umowy, są korzystne jedynie dla Pana.
Mam tę pewność, ze Pan by takiej umowy jako sprzedający nie podpisał.
Po zebranych doświadczeniach i przeczytaniu korespondencji, nabrałam wątpliwości co do Pana zamiarów (między innymi niespotykana wysokość zwrotu zadatku).
Moja ewentualna propozycja jest następująca:

– bez umowy przedwstępnej (nam do niczego nie jest potrzebna)
– wydanie nieruchomości nastąpiłoby po ostatecznym akcie notarialnym
– i najważniejsze: cała gotówka na początku stycznia (oczywiście, jeżeli nie zbędę tej nieruchomości do tego czasu).
Żadne z powyższych nie podlegają negocjacji.

Pozdrawiam”

(tak, to była wymowna pauza po głuchej ciszy, która nastała u mnie po odczytaniu maila, a teraz być może i u Was, Drodzy moi Czytelnicy). Tym razem jeśli chodzi o zimną wodę, to dostałem na głowę cały basen. I to chyba olimpijski.

Zostałem oszukany…

Wcale się nie boję użyć tego stwierdzenia. Może niektórym się wydać, że Pani się tylko wycofała, rozmyśliła, etc. Ale gdy zbierze się wszystkie fakty w całość, to mam wrażenie, że było to już planowane po pierwszym spotkaniu, o czym świadczą choćby ciągłe, liczne opóźnienia, brak kontaktu, zmiany osoby kontaktowej. Normalnie każdy sprzedający chciałby jak najszybciej mieć podpisaną umowę, by mieć pewność, że nikt mu się już z nabycia domu nie wycofa. A tu odwrotnie.

Zostałem oszukany już kilka razy w życiu, ale tak i w takiej ważnej sprawie, to chyba nigdy.

Warunki są korzystne jedynie dla mnie… No tak – wpłacony zadatek 20%, to rzeczywiście dla mnie „korzystne”. A o moich niecnych zamiarach świadczy fakt, że zażądałem trzykrotności zwrotu zadatku… Zwrotu zadatku… Kiedy następuje ów zwrot zadatku? Oczywiście kiedy sprzedający się nie wywiąże z umowy. I jaki to ma wtedy związek z zamiarami kupującego???

Dalej są już tylko warunki, które są niemożliwe do spełnienia. A jeśli jakiś bank, jakimś cudem, dałby mi kredyt na słowo honoru, na piękne oczy i na co tam jeszcze bym miał pięknego, to gotówkę mógłbym dać w styczniu. Ale przecież pod warunkiem, że pani nie zbędzie nieruchomości wcześniej. Wniosek z tego tylko taki, że będzie ją zbywać, a skoro zbyć mi nie chce, a zbywać będzie, to o co chodzi? WIADOMO. Przecież jak nie wiadomo o co chodzi, to o kasę chodzi… Pewnie za szybko się zgodziłem, za łatwo poszło i dotarło do pani szanownej, że da się sprzedać drożej.

Czy aby na pewno? Przypuszczam, że wątpię… Pani w owym domu widzi same plusy, ja widziałem równie dużo minusów. Rekompensowała mi to tylko lokalizacja. Ale czy nowy kupujący nie dostrzeże pofalowanej podłogi po zalaniu, cieknącego dachu, poobrywanej podbitki, zaniedbanej działki? Nie wspomnę już o oknach sąsiada skierowanych centralnie na okna i taras tego domku w odległości 6-7 m… Mało realne by ktoś chciał to dobrowolnie kupić za pieniądze, za które ja się zgodziłem, a co dopiero za większe… No ale karma musi powrócić…

Koniec planów

Zostałem oszukany i skończyły się moje plany. Miały być filmy z przeprowadzki, remontu, urządzania domu i działki – nie będzie nic. Trudno. Ja to przeżyję, Wy pewnie też. Tylko, że wszystko kręciło się od pół roku wokół tej nieruchomości. Mnóstwo zachodu i kosztów. W końcu ja agentki, która pomagała przy papierologii oszukać nie mam zamiaru i zapłacę jej (mimo, że kto inny powinien). Jednocześnie jestem wdzięczny za całą wspaniałomyślność i serce, i policzenie mi tylko 25% umówionej kwoty – dziękuję Pani Marto.

Może tak miało być. Może z jakiegoś powodu nie miałem tego domu kupić, może nie w tym miejscu – nie wiem. Znów otwierają się wszystkie możliwości i patrzę na nie jeszcze szerzej. Może rozejrzę się za gotowym domem? Może za domem do kapitalnego remontu lub rozbudowy? Może za piękną działką z domkiem letniskowym i sam coś wybuduję obok? A może pusta działka i postawię tam campera i będę budował? Może dzięki temu znajdę dużą działkę, która będzie mi odpowiadać, a nie 1000 m2, jak tutaj? Może rozejrzę się za domem do przeniesienia? A może jeszcze coś innego? Może Wy coś doradzicie? Piszcie proszę w komentarzach – i Wasze odczucia, co do całej tej sytuacji, i jakieś podpowiedzi dla mnie. Dziękuję.

Szukam w mazowieckim, powiaty: piaseczyński, grójecki, ew. otwocki, miński, garwoliński, kozienicki, ale w bliskiej odległości tych dwóch pierwszych. Najlepiej siedlisko, ale nie zamykam się na inne możliwości, tak, jak pisałem powyżej.

Pewnie jeszcze kilka dni, tygodni minie, zanim zapomnę o sprawie, a ciśnienie wróci do normy. Powoli rosną chęci do dalszego działania i starań, by Wiejskie Inspiracje wciąż się rozwijały. Na pewno będzie dobrze. Czekam teraz na Wasze komentarze i tu i na FB. Pa.


AKTUALIZACJA:

(28.12.2018). Przypadkiem napotkany syn wyżej wymienionej Pani, jakieś 3 tygodnie po zajściu, powiedział, że mama bardzo żałuje, że taka sytuacja miała miejsce i że ma zadzwonić, przeprosić i wyjaśnić w najbliższym czasie. Minęły ponad 2 miesiące i jakoś nie zadzwoniła, a w domu zamieszkali już nowi lokatorzy. Tyle. Po sprawie.
Czy się tym martwię? WCALE. Dzisiaj podpisałem umowę przedwstępną na kupno wiejskiego siedliska, z prawie 6 razy większą działką, za dużo niższą cenę i w o wiele ciekawszym miejscu… Także tak to się wszystko układa… Już niebawem wpis właśnie o tym!


WAŻNE:

Na wszyst­kie Twoje komentarze, opinie czy pyta­nia odpo­wiem z pewnością. Pamię­taj tylko, by w cza­sie doda­wa­nia komen­tarza zazna­czyć okienka
  ” – wtedy dosta­niesz powia­do­mie­nie, że odpo­wie­dzia­łem na Twój komen­tarz i będziemy mogli kon­ty­nu­ować roz­mowę.

Jeśli chcesz opo­wie­dzieć swoją histo­rię prze­pro­wadzki na wieś, podzie­lić się nią z innymi czy­tel­ni­kami, zrób to TUTAJ. A jeśli chcesz opowiedzieć o swoim życiu na wsi – TUTAJ.


Zapisz się również do wiejskiego, inspirującego Newslettera:




23 komentarze

  1. Nie wierzę w to co czytam … Szczerze współczuję, że tak się ta sprawa potoczyła. Szok, że ludzie tak postępują. Mam nadzieję , że zapał do szukania domu wróci i niebawem będziemy mogli czytać o kolejnych poszukiwaniach. Trzymam kciuki i powodzenia!

    1. Author

      Wielkie dzięki Karolino! Już szukam na nowo domu i wierzę, że to wszystko było po coś! Na pewno będzie co czytać niedługo!

  2. Mi sie nie spodobal ten dom i nawet sie ucieszylam ze kupno nie doszlo do skutku. Wspolczuje tylko tyle niepotrzebnego stresu i ogromnego zawodu bo znam te uczucie ( tez byl dom ktory chcialam i nie udalo mi sie kupic). Powodzenia w poszukiwaniach i wierze ze karma powroci i znajdziesz duzo lepszy dom i bedziesz mogl powiedziec ze opacznosc nad Toba czuwala 🙂 Pozdrawiam i powodzenia

    1. Author

      Może coś w tym było więc, że Tobie się nie spodobał… Mam nadzieję, że kolejny już będzie się podobał i że dobra karma do mnie wróci niezbyt dużym kołem 😉

      1. Mogl mi sie nie spodobac bo nie dales rady go duzo go pokazac, a Tobie sie podobal bo byles w srodku i miales swoja wizje jak moze wygladac w przyszlosci 🙂 Wiem jednak, ze po przerobkach jakikolwiek dom bys nie kupil, na pewno mi sie spodoba bo troche juz pokazales swoja wizje domu, a ona mi sie bardzo podoba 🙂

  3. To podobnie jak u nas 😀 Też było przeciąganie, kombinowanie, a to sprawa spadkowa, a to to, a to tamto. W końcu okazało się że dom sprzedany komu innemu już… Ale po tygodniu właściciel dzwoni że jednak nie sprzedał bo „tamci byli jacyś podejrzani” i w trybie ekspresowym (na kredyt gotówkowy) kupiliśmy nasze siedlisko i za 3 dni minie pierwsza rocznica zakupu. Także ciężko jest kupić dom, szczególnie „używany”. Dodam jeszcze że rok wcześniej też nam uciekł dom koło nosa, pośrednik nieruchomości mimo umowy właściciela z nami sprzedał dom komu innemu. Trzymam kciuki za znalezienie tego jedynego!

      1. Udało 🙂 Teraz szukam czegoś większego, ot tak, żeby nudno nie było 😉

  4. A czy zadatek x2 został zwrócony?

  5. A ja sobie myślę, że nie ma tego złego, co na lepsze nie wyjdzie. To po prostu nie był TEN DOM, co chyba czułeś od początku. U nas też prawie doszło do podpisania umowy przedwstępnej, ale to my rozmyśliliśmy się, bo w trakcie ustaleń sprzedający co rusz zmieniali warunki. W dniu umówionej pierwszej wizyty była ustalona zupełnie inna cena niż ta przy wizycie. Po prostu zmieniono ofertę podnosząc o około 40. tys. Przełknęliśmy, ale potem nowe cyrki: na przykład za stare meble kuchenne dopłata 3500 zł. Całość pieniędzy chcieli na początki lipca, ale dom przekazać na początku września. No i wisienka na torcie: do października chcieli przyjeżdżać po plony z ogródka! Kiedy nie uwzględniono naszych próśb o wymienienie w umowie przedwstępnej wszystkich elementów domu, które można zdemontować, to odpuściliśmy. Chodziło nam o biały montaż, drzwi wewnętrzne itp. O błędnym numerze działki już nie wspomnę.
    Byłam bardzo zawiedziona, ale teraz dziękuję opatrzności, że tak się stało.
    Adam, gdzieś przecież czeka ten Twój dom 🙂

    1. Author

      Wiesz co Gosiu, tak sobie myślę, że jakby spojrzeć na to z innej strony, to u mnie jest podobna sytuacja. W końcu w mailu pani napisała, że mogę w styczniu przynieść całą gotówkę i kupić ten dom, jeśli oczywiście ona nie sprzeda go komuś wcześniej. Teoretycznie więc mógłbym go kupić na podstawie jej propozycji. Ale teraz to już ja stwierdziłem, że za nic nie chcę słyszeć o tej transakcji i o tym domu. Finalnie to ja się wycofuję, podobnie jak Ty się wycofałaś, co zresztą dobrze zrobiłaś. W Twoim wypadku finał mógłby być taki, że we wrześniu weszłabyś do domu bez drzwi, mebli, a nawet „kibla” 😉

  6. Dobre ostrzeżenie. Szkoda straconego czasu ale przynajmniej czegoś można się nauczyć. Zawsze uzgadniać wszystko z właścicielem. A dom znajdzie się dużo lepszy ! Powodzenia 🙂

  7. Może rzeczywiście ten dom nie był Ci przeznaczony… Pewnie odpowiedż na to pytanie przyjdzie za jakiś czas… Szkoda jednak, ze musiałes tak boleśnie tego doświadczyć. Życzę pomyślności!

    1. Author

      Dzięki Gabi. Szukam już nowego domu, a nawet powiem Ci, że bardziej skupiam się na projektowaniu takowego, gdyż bliższy jestem budowie, niż kupowaniu z rynku wtórnego. Teraz tylko znaleźć mega działkę…

  8. To są jakieś jaja. Tylko, że nieśmieszne. Ludzie naprawdę mnie osłabiają. Jak można kogoś tak zwodzić?
    Chciało im się w to bawić? Nie jestem w stanie dostrzec w tym cienia logiki, bo nawet jeśli Pani wyczuła korzystniejszy biznes na horyzoncie, to mogła w porę zakończyć to całe przedstawienie. Ja wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Życzę znalezienia wymarzonej perełki!

    1. Author

      Tak właśnie powinno się stać, jak piszesz… No ale potoczyło się inaczej, czego i ja zrozumieć nie mogę. Dzięki za życzenia.

  9. Pisze Pan o tym, że został Pan oszukany w trakcie kupna domu. Moja historia jest podobna, aczkolwiek z drugiej strony. Miałam niewielki dom na sprzedaż. Ludzie przychodzili, oglądali i tak w kółko.

    We wrześniu odezwała się do mnie pewna Pani z zagranicy, że ona jest na sto procent pewna, że chce kupić mój dom, bo właśnie takiego szuka. Przysłała na obejrzenie domu swoją matkę – był to koniec października. Owa matka przyjechała, obejrzała, zadzwoniła do córki i córka wyraziła zgodę na podpisanie umowy rezerwacyjnej na kwotę 2 tyś zł. Umowa była zawarta do 15 grudnia. Do tego czasu ta córka miała już pozakańczać sprawy za granicą i wrócić do pl, a my do końca grudnia mieliśmy się wyprowadzić.

    Wszystko szło idealnie. Sprzedaliśmy cześć mebli, kosiarkę i wszystko to, co było nam zbędne i tej Pani. Po 15 grudnia kontakt z tą Panią zaczynał się urywać. Pisała zdawkowo lub w ogóle nie odpisywał i nie dzwoniła. Tłumaczyła się brakiem czasu. Ok, zrozumiałam, bo wyprowadzka itp. u niej. Po wigilii poprosiłam ją o konkretny termin przyjazdu do pl. Po kilkunastu prośbach o jakąkolwiek odpowiedź z jej strony, napisała mi tylko, że zakup jest anulowany. Jej matka zablokowała mnie na telefonie, a ja tylko grzecznie zapytałam przez SMS, czy wie, co się dzieje, bo my jesteśmy już prawie gotowi do wyprowadzi, notariusz umówiony, dokumenty skompletować, a tu zero odzewu od córki.

    Tak się zachowują dorośli ludzie? Wie Pan, co jest w tym najgorsze? To, że mnie w tak podły sposób potraktowały. Przecież mogły wcześniej napisać, że nie kupują, a tu trzymały mnie w kłamstwie do końca.

    Zostałam teraz z nie sprzedanym domem, kupionym mieszkaniem do remontu, na które nie mam kasy, bo remont miał być zrobiony z pieniędzy że sprzedaży domu. W trakcie trwania umowy było i dzwoniło kilka osób, aby obejrzeć dom, ale miałam podpisaną tą pier%$oloną umowę rezerwacyjną i chciałam być uczciwa wobec tych kobiet. Nowy rok nie zaczął się dla mnie dobrze i skończył się jeszcze gorzej ten stary.

    1. Author

      Oj, rzeczywiście Panią też nic fajnego nie spotkało widzę… W sumie po części dość podobna sytuacja do mojej. Trzeba teraz szybko zadziałać ze sprzedażą tego domu i z pewnością znajdzie się nowy kupujący i Pani sytuacja się poprawi…
      Ludzie są jak widać różni – w porządku jest jeśli im się odwidzi, każdy ma do tego prawo, i jeśli o tym po prostu poinformują. Ale takie urywanie kontaktu, nie mówienie prawdy, kombinowanie i wymyślanie niestworzonych rzeczy, jak to było u mnie, to już nie jest dla mnie zrozumiałe. Zupełna dziecinada, brak powagi i odpowiedzialności. Życzę powodzenia ze sprzedażą Pani Katarzyno.

  10. A no widzisz, nic nie dzieje się bez przyczyny! Teraz będziesz miał dużo lepiej! Tacy niepoważni ludzie naprawdę potrafią napsuć krwi. Wszystko trzeba na papierze dzisiaj, bo nigdy nie wiesz, komu można ufać. Finalnie gratuluję! I gdzie w końcu to siedlisko znalazłeś? Bo okazuje się, że właściwie, to jesteśmy prawie że sąsiadami, bo ja mieszkam na wsi w żyrardowskim 😉 Dużo szczęścia i wytrwałości w dalszych działaniach!

Bądź aktywnym Czytelnikiem - dodaj komentarz